Cięcie cesarskie jest to operacja niezwykle stresująca dla instrumentariuszki, są to operacje baaardzo dynamiczne i często nie do przewidzenia. Cięcia „planowe” jak sama nazwa wskazuje to operacje do których zarówno personel jak i rodząca może się przygotować wcześniej, lub bierze się taką możliwość po uwagę. Cięcia „na jodynę” albo inaczej na „cito” cóż… personel musi być na nie przygotowany cały czas, ale mają tę specyfikę, że ogranicza nas czas działania. Zazwyczaj sala gdzie wykonuje się cesarskie ciecie jest w stałej gotowości, właśnie z powodu, tych nagłych sytuacji, gdy czas wydobycia dziecka musi mieścić się w granicy 4-5 minut. Tzw złotych minut.. jak przy resuscytacji. Tak operacja może zdarzyć się zawsze i wiąże się z dużą dawką adrenaliny. Zazwyczaj są to operacje krótkie od 20 do 40 min, ale można przy nich nieźle osiwieć :).

Presja czasu i odpowiedzialności za życia matki i dziecka jest duża, a dla mnie osobiście bardzo obciążające psychicznie. Kilka razy zdarzyło mi się asystować do takiej operacji.. i cóż.. wolałabym na położnictwie nie pracować. Bardzo podziwiam instrumentariuszki ginekologiczno-położnicze, wielokrotnie spotkałam się z opinią że zarówno lekarze ginekolodzy, jaki i struktura operacji jest… specyficzna, kiedy obserwuje się cięcia na jodynę dużo w tym racji.

porod_ciaza_cesarskie_ciecie-550

Rozumiem, gdy porodu nie da się rozwiązać inaczej niż cięciem lub ryzyko dla matki i dziecka jest zbyt duże, żeby rodzić naturalnie. Ale bardzo mnie dziwi obecna moda na „cesarki” wśród  zdrowych kobiet. Jednak zawsze jest to operacja, wiąże się z wieloma komplikacjami, ze śmiercią włącznie. Poddawanie się takiemu ryzyku, przez zdrowe kobiety, to jak okaleczenie się. Trzeba mieć świadomość, że blizny zostają nie tylko na skórze, ale też „wewnątrz” i mogą wiązać się z powikłaniami odległymi w czasie o których nikt nie mówi. Do takich powikłań należą, komplikacje w kolejnych ciążach oraz inne powikłania ginekologiczne, przepukliny, niedrożności, które mogą być odległe o 20, 30 a nawet 40 lat i  już się ich  z cesarką nie wiąże.  Szczególnie przestrzegam panie, które planują dużą rodzinę. Każdy poród przez cesarkę, jest bardziej niebezpieczny od poprzedniego i wiąże się z osłabieniem macicy. W skutek cięcia i szycia mięsień zamienia się w bliznę, a jego wytrzymałość ulega zmniejszeniu. Niektóry ginekolodzy, z góry pytają pacjentki ile planują mieć dzieci i odradzają cięcia „na życzenie”  paniom które chcą mieć więcej niż 2 dzieci.

Z punktu widzenia instrumentariuszki, jest to operacja ze wszystkimi jej konsekwencjami, powikłaniami około operacyjnymi i pooperacyjnymi, a przecież, własnie na świecie pojawia się maluch który nas potrzebuje.

Posted in: Blog.
Last Modified: Luty 10, 2015

Leave a reply

required